Kategorie
Psychologia

Czy zawsze wszystko będzie dobrze?

O zaprzeczeniu słów kilka…

Wszystko będzie dobrze
Photo by Caju Gomes on Unsplash

Pewnie nie raz w sytuacji kiedy było Ci trudno zetknąłeś się ze słowami typu „wszystko będzie dobrze, nie martw się”, „na pewno wszystko się ułoży”.

I tak: te słowa część osób mogą podnieść na duchu…

Faktycznie może być dobrze – dlatego, że umysł często nam wskazuje bardzo negatywne scenariusze (w zależności od sposobu w jaki jesteśmy przyzwyczajeni myśleć).

Ale…

Może też pójść źle…

Może też jesteś w sytuacji, kiedy co prawda za jakiś czas będziesz się czuł lepiej ale teraz przeżywasz stratę. Niezależnie czy to strata pracy, partnerki, przyjaciela, bliskiego który umarł słowa „wszystko będzie dobrze” to zaprzeczenie rzeczywistości.

Nie ma gwarancji, że w życiu spotkasz partnerkę z którą będziesz czuł się tak samo dobrze. Kiedy umiera Ci rodzic… nic nie zastąpi jego obecności w Twoim życiu. Kiedy tracisz oszczędności życia bo zostałeś oszukany – to są takie sytuacje, kiedy już się nigdy nie zbliżysz do takiego poziomu finansowego.

Dlatego irytujący są dla mnie mędrcy, influencerzy, znajomi którzy korzystają z zaprzeczenia głosząc, że życie jest piękne.

Naiwny optymizm i ciągłe zamartwianie się to dwie mało przydatne perspektywy

Życie może być piękne, ale nie musi. Może być też trudne i pełne bólu. Mówienie sobie „wszystko będzie dobrze” ma sens w sytuacjach ekstremalnych (dzięki takiej perspektywie w sytuacjach kryzysowych ludzie dokonują niezwykłego) ale w codziennym życiu to zaprzeczenie rzeczywistości.

Zaprzeczenie to jeden z mechanizmów obronnych, który jest opisany na Wikipedii jako:

Wikipedia:

Zaprzeczanie to fałszowanie obrazu teraźniejszości poprzez nieprzyjmowanie do wiadomości realnych faktów, w celu odsunięcia negatywnych myśli i uczuć, które mogłyby się z tym wiązać.

Ciągłe myślenie typu „wszystko będzie dobrze” to klasyczny element zaprzeczenia.

Osoba, która non stop podchodzi do wszystkiego na zasadzie „wszystko pójdzie dobrze” jest na prostej drodze do kryzysu. Do kryzysu, kiedy napotka w swoim życiu sytuacje, kiedy okaże się że nie jest dobrze. Kiedy niezależnie od tego jak bardzo będzie pozytywnie myślała to okoliczności zewnętrzne sprawią jej ból i cierpienie.

Do kogo kieruję te słowa?

Jeśli w życiu przeżywasz trudniejszy moment i irytuje Cię hiper optymistyczne nastawienie osób wokół… to masz prawo do tej irytacji. Masz prawo się wkurzać widząc kolorowe obrazki i hasło „życie jest piękne”. Możesz czuć złość, kiedy znów słyszysz „wystarczy tylko pozytywnie spojrzeć na życie i będzie lepiej”.

Może będzie dobrze… a może nie. Nie uzależniaj swojego życia od ślepej nadziei. Nie żyj w zaprzeczeniu – to tylko chwilo oddala od cierpienia ale później tylko je przedłuża i nie pozwala się pogodzić z rzeczywistością.

O tym jak ważne jest życie bez unikania rzeczywistości pisze Frederickson w książce „Kłamstwa którymi żyjemy” – link poniżej… ale to już temat na inny post 🙂


Kategorie
Dodaj sobie energii

Najprostszy sposób na zastrzyk energii: morsowanie

Photo by Mika on Unsplash

Morsowanie to moim zdaniem jeden z najlepszych zastrzyków energii. Czujesz, że w życiu brakuje Ci energii? Nie chce Ci się za nic zabrać? Jesteś wiecznie ospały? Może potrzebny Ci zastrzyk energii przez morsowanie?

Przyczyn może być wiele. Z mojego doświadczenia często po wykluczeniu przyczyn, które przychodzą do głowy jako pierwsze – niehigieniczny tryb życia (złe odżywanie się, zbyt krótki sen, za mało aktywności fizycznej, brak przebywania na świeżym powietrzu) często się okazuje, że przyczyną są zaburzenia w gospodarce neuroprzekaźników.

W przypadku takich zaburzeń (jeśli mamy takie podejrzenia) – warto się tutaj skonsultować z lekarzem psychiatrą.

Być może jednak tak jest, że Twoje poziomy dopaminy czy noradrenaliny są na względnie normalnym poziomie (a na pewno nie na tak niskim, żeby decydować się na przyjmowanie leków).

Wtedy rozwiązaniem może być…

Zwykle o morsowaniu nie myśli się pod tym kątem. Ale to właśnie w czasie morsowanie dochodzi do wyrzutu noradrenaliny oraz dopaminy. Noradrenalina to neutrotransmiter, który nas mobilizuje do działania w obliczu stresu. Z kolei dopamina wpływa na lepsze samopoczucie, motywację i poziom energii. Tak to wszystko wygląda w teorii a w praktyce…

Czy morsowanie jest przyjemne…?

Tutaj można by dyskutować 😉 Sam jak w tym sezonie po raz pierwszy wchodziłem do lodowatej wody zastanawiałem się po, co samemu to sobie robię. Ból stóp… no nie było przyjemnie. Ale jak już ubrałem się, wróciłem do domu i trochę się zagrzałem to standardowo czułem się bardzo dobrze: pełen energii, w dobrym nastroju. To trochę jak z innymi rzeczami, które na nas pozytywnie wpływają: może jedzenie owoców czy warzyw sprawia początkowo mniejszą przyjemność niż np. zjedzenie słodyczy… ale jeśli będziesz patrzeć na to jak się czujesz po kilku godzinach to wybór jest oczywisty 🙂

Jak się przygotować do morsowania?

W pierwszej kolejności poszukaj choćby na Facebooku lokalnych grup morsów czy miejscówek do morsowania. W przypadku osób mieszkających w Warszawie najczęstsze rekomendacje to:
– Jeziorko Czerniakowskie
– glinianki w Zielonce (polecane zwłaszcza osobom z prawej strony Wisły)

Na pierwsze morsowanie wybierz się z kimś doświadczonym, kto już tego wcześniej tego próbował. Jeśli nie masz takich znajomych to często w weekendy zorganizowane grupy wspólnie wchodzą do wody. Nigdy nie wchodź pierwszy raz całkowicie sam do wody. To bardzo duży stresor dla organizmu. Nigdy nie wiesz jak zareagujesz.

Co ze sobą zabrać na morsowanie?

W Internecie można znaleźć różne porady – napiszę co ja biorę. Pakujemy się w torbę do której później będziemy mieć łatwy dostęp (więc często najlepiej sprawdzi się np. niebieska torba z Ikei). Potrzebujemy ze sobą zabrać: strój kąpielowy, czapka (w tym wchodzimy do wody). Przyda się również ręcznik plus termos z ciepłym napojem. Przyda się dodatkowy ręcznik, albo koc, albo jakaś karimata żeby położyć swoje rzeczy (żeby nie leżały na ziemi). Klapki – wg mnie można sobie poradzić bez nich 😉 Rękawiczki? Jeśli nie moczysz dłoni warto założyć na siebie. Warto się ubrać w luźne, najlepiej sportowe ubranie (żadnych jeansów typu rurki: później zwyczajnie ich nie zdołasz założyć 😉 ).

Czy przed wejściem do wody należy się rozgrzać?

Zdecydowanie ułatwia to wejście do wody… ale zdaniem osób bardziej doświadczonych nie warto. Czemu? W wielkim skrócie działa to tak. Rozgrzewając swój organizm przez ćwiczenia nastawiamy organizm na to, żeby tracił ciepło – czego bardzo nie chcemy, kiedy później wejdziemy do zimnej wody.

Co po wyjściu z wody?

Przede wszystkim ubierz się ciepło. Napij się ciepłego napoju. Najlepiej jakbyś szybko się znalazł też w ciepłym pomieszczeniu (albo chociaż samochodzie który rozgrzejesz). Niektórzy rozgrzewają się za pomocą gorącego prysznica… ale generalnie częściej polecany jest naturalny sposób rozgrzania organizmu (czyli bez żadnych wspomagaczy czekamy…).

Czy morsowanie jest niezbędne do zastrzyku energii?

Niekoniecznie… dla wielu osób pomocne mogą być po prostu zimne prysznice. Natomiast prawda jest taka, że lodowaty prysznic mimo, że temperatura wody jest często znacznie wyższa niż w zbiornikach wodnych, jest znacznie trudniejszy. Sprawia to ruch wody – który wpływa na bardziej intensywne odbieranie zimna.

Kluczem jest kontakt z zimnem… to właśnie zimno jako stresor działa pobudzająco dodając nam energii.

Zastrzyk energii – morsowanie?

A jak to na Ciebie działa? Morsujesz bądź kiedyś morsowałeś? Jak się wtedy czułeś? Czy polecasz innym?

Kategorie
Psychoterapia

Jak nie powinna wyglądać psychoterapia

Czy to pracując z własnymi pacjentami czy to od znajomych wielokrotnie słyszałem historie, które sprawiały, że z dużym zaniepokojeniem reagowałem na ich rewelacje… W poniższym tekście zwracam na takie elementy terapii czy zachowania psychoterapeuty, które powinny wzbudzić w Tobie czujność czy aby na pewno pracujesz z profesjonalistą (czy to może zła terapia). Chcesz wiedzieć jak nie powinna wyglądać psychoterapia – czytaj dalej.

Photo by <a href="https://unsplash.com/@markiesparkie?utm_source=unsplash&utm_medium=referral&utm_content=creditCopyText">Mark Williams</a> on <a href="https://unsplash.com/s/photos/therapy?utm_source=unsplash&utm_medium=referral&utm_content=creditCopyText">Unsplash</a>
Photo by Mark Williams on Unsplash

Psychoterapeuta nie powinien dawać rad

Pacjenci, którzy trafiają do gabinetu psychoterapeuty szukają raczej zrozumienia, kogoś kto wczuje się w ich sytuację, kogoś kto będzie potrafił im towarzyszyć w trudnych emocjach. Rady – to jest coś co zwykle dostajemy od innych ludzi, którzy mają trudność ze słuchaniem o naszych trudnych emocjach. Rolą terapeuty jest kontenerowanie takich emocji a nie ucieczka w dawanie rad. Jeśli już po pierwszych 2-3 spotkaniach słyszysz od terapeuty co masz zrobić ze swoim życiem… to nie jest psychoterapia!

Psychoterapeuta nie powinien opowiadać o sobie

Jeden z moich znajomych opowiadał mi o terapeucie, który w trakcie sesji dzielił się swoją historią. Kiedy znajomy wnosił problemy związane z obecnym związkiem wtedy terapeuta opowiadał o swoim małżeństwie. W odbiorze tego znajomego ich sesje bardziej przypominały spotkania kumpli przy piwie niż terapię. To zdecydowanie coś, co nie powinno się wydarzyć – zła terapia. Zapewne pracując z psychoterapeutą będziesz ciekawy, żeby dowiedzieć się czegoś o jego życiu prywatnym… ale prawda jest taka, że czym mniej wiesz tym lepiej dla Ciebie i dla Waszej relacji.

Psychoterapeuta nie powinien oceniać

Ostatnia rzecz jakiej oczekuje osoba przychodząca w potrzebie to… słuchanie ocen. Niestety i takie sytuacje się zdarzają. To w niczym nie służy relacji terapeutycznej – to wręcz szkodzi. Zazwyczaj to też sprawia, że pacjenci rezygnują z terapii. W sumie słusznie – bo takie zachowania terapeuty nie mieszczą się w zakresie dobrych praktyk. Jeśli terapeuta ocenia to ewidentny sygnał, że tak nie powinna wyglądać psychoterapia.

Psychoterapeuta nie powinien pracować z Twoją partnerką, członkiem rodziny czy przyjaciółmi

Niedopuszczalne jest, żeby psychoterapeuta do którego uczęszczasz na wizyty (jeśli to jest terapia indywidualna) również pracował z Twoją partnerką/ kimś z rodziny/ kimś znajomym. Jeśli tak się dzieje to nie jest etyczne. Tworzy się tutaj również konflikt interesów. Pewnie jest to bardziej skomplikowane w małych miejscowościach ale z perspektywy średniego czy większego miasta to co innego. Masz prawo oczekiwać, że w czasie Twojej terapii (ani później) Twój psychoterapeuta nie powinien pracować z nikim z Twojego otoczenia. Tak, że polecanie swojego psychoterapeuty bliskim znajomym… nie, to nie jest dobry pomysł.

Z jakimi naruszeniami w terapii Ty się spotkałeś?

Czy jest coś, co Cię niepokoi w pracy z obecnym terapeutą? Czy spotkałaś się z jednym z zachowań/sytuacji opisanych w tym tekście? Podziel się swoją historią w komentarzu, żeby więcej osób wiedziało co to zła terapia.

A jeśli uważasz ten tekst za wartościowy: proszę podeślij link do niego znajomym. Możesz też podzielić się w social media. Niech więcej osób się dowie jak nie powinna wyglądać psychoterapia.

Kategorie
Relacje damsko męskie

Jak skończył „król podrywu” Neil Strauss? Będziesz zaskoczony

Photo by Marcin Skalij on Unsplash

Pewnie każdy z Was chociaż raz w życiu fantazjował o tym jakby to było gdyby był w stanie uwieść każdą kobietę, o której marzy. Marzenie nierealne (chociaż wielu sprzedawców szkoleń twierdzi coś innego). Nie mniej jednak na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat w Polsce bardziej popularne stały się kursy tzw. PUA czyli pick-up artist.

Neil Strauss czyli legenda środowiska podrywaczy

Każdy kto w jakikolwiek sposób interesował się tzw. teorią podrywu musiał się natknąć na postać Neila Straussa autora książki „Gra” (pierwszy razy wydanej w Polsce w 2006 roku).

Wiele szkoleń „uwodzenia” dostępnych na polskim rynku w okolicach 2010 roku zapewne w większości bazowało na przekazie zawartym w „Grze”. Teraźniejszy (w 2021 roku) odbiór książek jest bardzo mieszany. W sieci można znaleźć entuzjastyczne opinie od „ta książka zmieniła moje życie”, „każdy nieśmiały facet powinien ją przeczytać” po opinie typu „z każdego zdania wyziera pozerstwo”, „dno i 100 metrów mułu” (te ostatnie opinie pochodzą od kobiet).

Sam do „Gry” podchodzę jako do ciekawostki socjologicznej i jakbym miał po nią sięgnąć to tylko w ramach analizy zjawiska PUA.

Jak kończy facet, który może zdobyć każdą kobietę?

O wiele większe zainteresowanie wzbudziła we mnie informacja, że Neil Strauss po latach napisał kolejną książkę zatytułowaną „Prawda„, która jest reklamowana jako:

Opis wydawnictwa Świat Książki

Zaskakująco uniwersalne, szokująco intymne i szczere do bólu wyznania, w których światowej sławy ekspert od uwodzenia stawia czoło największemu wyzwaniu swojego życia: jak stworzyć trwały związek.

Opowieść Straussa zaczyna się od momentu, kiedy po latach aktywności jako podrywacz zaczyna odczuwać niepokój i pustkę bo widzi, że poznawanie kolejnych kobiet nie przynosi mu szczęścia. Jednocześnie przez swoje życie pełne wrażeń nie potrafi ograniczyć się do związku monogamicznego i odrzuca swoją partnerkę po czym… rusza w szaloną podróż eksplorowania środowisk poliamorycznych.

Związek składający się z 3, 4 czy nawet 5 -6 osób – to jest coś, co Strauss postrzega jako rozwiązanie swojego wewnętrznego konfliktu. Opisuje swoje doświadczenia i próby założenia takiej relacji. Zakończenia nie będę zdradzał… ale jest ciekawie 🙂

Jak możesz skorzystać z tej opowieści?

Wyobrażenie typu „mogę zdobyć każdą kobietę” kojarzy się ze szczęściem – historia Straussa pokazuje, że takie podejście to droga do nikąd. To, co najbardziej wartościowego zawiera „Prawda” to sposób w jaki autor w końcu dotarł do siebie i udało mu się rozwiązać wewnętrzny konflikt. Okazało się, że większy spokój i szczęście przyniosła mu… psychoterapia, która uświadomiła jakie relacje Straussa z jego matką wpłynęły na to w jaki sposób traktuje kobiety i jak to utrudnia zbudowanie mu trwałego związku, o którym w pewnym momencie zaczął marzyć.

A Ty…?

Czytałeś „Grę” albo „Prawdę”? Jakie wnioski wyciągnąłeś z tych lektur? Daj znać w komentarzu.

Zastanów się czy sam nie ulegasz iluzji, że ciągła zmiana partnerek i bogate życie seksualne to prosta droga do szczęścia i spełnienia (nie neguję takiej drogi życiowej – natomiast stawiam pytanie: czy to droga dla każdego? raczej nie…).

Kategorie
Psychologia

Samobójstwa mężczyzn: dlaczego w Polsce faceci są bardziej zagrożeni?

Photo by Mohammad Faruque on Unsplash

Samobójstwa mężczyzn czasem mam wrażenie, że to temat tabu. W Polsce każdego dnia odbiera sobie życie 15 osób. 12 z nich… to mężczyźni. Proporcja 4:1 jest zatrważająca. To fakt w skali światowej – mężczyźni częściej z sukcesem podejmują próbę samobójczą ale są takie kraje gdzie bliżej jest proporcji 2:1 (np. Holandia).

Co za tym stoi, że w Polsce to tak wygląda?

Trudno z pewnością wskazać jeden decydujący czynnik. Jest to raczej wypadkowa wielu składowych. To, co mnie pierwsze przychodzi do głowy to sposób budowania swojej wartości przez mężczyzn. Wielu z nas, jak pokazują badania, w dużej mierze opiera swoje poczucie wartości na osiągnięciach związanych z pracą i sytuacją zawodową. W obliczu problemów w tym obszarze wielu mężczyzn strasznie cierpi.

Inny z aspektów związany jest z niechęcią do proszenia o pomoc. Jak pisałem w jednym z wcześniejszych tekstów wielu mężczyzn żyje w przekonaniu, że muszą poradzić sobie w życiu sami. A kiedy pojawiają się w ich życiu problemy – próbują im stawić czoła samodzielnie. Jest to bardzo obarczająca strategia radzenia sobie z trudnościami. Buduje duże napięcie. W przypadku kolejnych niepowodzeń prowadzi do pogrążania się w rozpaczy.

Mężczyźni znacznie rzadziej decydują się na poszukiwanie wsparcia psychologicznego. Kto wie ilu % męskich samobójstw udałoby się zapobiec gdyby tylko mężczyźni z większą śmiałością korzystali ze wsparcia psychologów i psychoterapeutów.

Czy mogłoby być inaczej?

Gdyby mężczyźni częściej korzystali ze wsparcia psychoterapeutów to pewnie lepiej by rozumieli jak dla równowagi psychicznej jest istotna ekspresja i przeżywanie emocji. Mężczyźni częściej niż kobiety w obliczu trudnych sytuacji skupiają się na działaniu zamiast na rozmowach z innymi i wglądzie we własne przeżywane emocje. Dlaczego tak się dzieje? Byliśmy tego uczeni przez naszych ojców. Jakie to ma konsekwencje? Właśnie jedną z tych konsekwencji może być ta dysproporcja między liczbą samobójstw mężczyzn i kobiet.

Pewnie to dość kontrowersyjna opinia z którą wielu się może nie zgodzić… Wydaje się, że narracja, która wzmacnia kobiety i która mówi o tym, że to mężczyźni są uprzywilejowaną płcią, mężczyznom może szkodzić. Jak pochodzący z mniejszej miejscowości 25 letni mężczyzna bez perspektyw na dobrą pracę może reagować słysząc jak bardzo jego płeć jest uprzywilejowana.

A jak Tobie się wydaje? Skąd taka rozbieżność w Polsce? Co można by zrobić, żeby zapobiegać tym męskim samobójstwom? Dlaczego w Polsce mężczyźni są bardziej narażeni na samobójstwo?

Kategorie
Psychologia

3 najbardziej zagrażające mężczyznom przekonania

Photo by Jakob Owens on Unsplash

Na naszą stabilność emocjonalną, na to jak reagujemy na to, co na spotyka, na nasze codzienne samopoczucie mocno wpływają przekonania, które zostały nam przekazanie na etapie socjalizacji i edukacji. To, co słyszeliśmy od naszych rodziców, od szeroko rozumianego otoczenia, później często w sposób nieświadomy wpływa na nasz odbiór rzeczywistości. Poniżej omawiam 3 stosunkowo popularne stwierdzenia, na których swoje myślenie opiera wielu mężczyzn – i pokazuję w jaki sposób mogą one być dla nas mężczyzn niszczące. To inaczej rzecz biorąc najbardziej zagrażające mężczyznom przekonania.

Muszę poradzić sobie sam

Męskość to siła. Męskość to rozwiązywanie problemów na własną rękę. Silny mężczyzna to ten, który nie prosi o pomoc. Te inne zagrażające nam przekonania są wpajane często od dzieciństwa. W rezultacie badania pokazują, że mężczyźni obawiają się prosić o pomoc nawet w tak trywialnych sytuacjach. Chodzi o takie sytuacje jak spytanie się obcych ludzi w nieznanym terenie o drogę.

Fantazjowanie typu „z wszelkimi trudnościami losu poradzę sobie sam” jest okłamywaniem się. Człowiek od zarania dziejów funkcjonował w grupie. Żeby przeżył musiał współpracować z innymi. Coś dziwnego jest w naszych czasach, że nagle stara się nam mężczyznom wmówić, że można żyć inaczej.

Część osób żyje zgodnie z tym przekonaniem. Dzięki np. dobrze płatnej pracy możemy żyć w takim złudzeniu. Aż do momentu kiedy pojawi się jakiś kryzys w naszym życiu – choroba, wypadek, kryzys ekonomiczny. I w takiej sytuacji mężczyzna, który zawsze się kierował takim przekonaniem może zacząć bardzo źle o sobie myśleć i skończyć z depresją.

Chłopaki nie płaczą

Kolejne ze szkodliwych dla nas przekonań, które bardzo utrudnia okazywanie emocji. Zarówno wzruszenia jak i smutku. „Nie maż się”, „nie płacz jak baba”, „zaciśnij zęby zamiast płakać” – te i inne podobne komunikaty, z którymi mogliśmy się stykać sprawiają, że wielu współczesnych mężczyzn nie ma kontaktu ze swoim smutkiem. A jeśli go mają to nie potrafię go rozładować ani wyrazić. Brak wyrażania emocji takich jak smutek może sprawiać, że trudniej jest odczuwać również szczęście. Brak ekspresji emocjonalnej może też prowadzić do depresji. Ukrywanie emocji, brak ich manifestowania może również powodować różne trudności w relacjach damsko męskich.

Dlatego z dużą satysfakcją zwracam uwagę na przemycanie alternatywnego przekazu, choćby w tekstach polskich raperów:

Chłopaki niech płaczą, chłopaki niech płaczą

Chłopaki niech wiedzą, że wolno im czuć

Jebać kulturę maczo, chłopaki niech uczą się używać słów

Bedoes ft. Taco Hemingway „Chłopaki nie płaczą”

Wszystko zależy (wyłącznie) ode mnie

To z kolei jedno z tych przekonań wtłaczanych nam również przez system ekonomiczny, w którym funkcjonujemy. Na jego bazie zwycięzcy, osoby które noszą sukcesy przypisują je wyłącznie sobie. A na osoby, którym się nie udało patrzą z wyższością twierdząc, że „ktoś się nie przyłożył”, „gdyby tylko bardziej się postarał”. Tego typu przekonanie zupełnie neguje czynniki społeczno ekonomiczne: miejsce i rodzinę urodzenia, sytuację ekonomiczną, sytuację polityczną, losowość.

Mężczyzna bazujący na takim założeniu może sobie bardzo długo dobrze radzić w życiu. Natomiast w momencie, kiedy przyjdzie kryzys – kiedy zdarzy się coś takiego co od niego nie zależało wtedy zaczyna siebie niepotrzebnie obarczać winą. Stwierdza „jestem do niczego”, podważa swoją wartość siebie.

I tak: prawdą jest to, że to jak się czujemy, jak układa się nasze życie w dużej mierze zależy od nas, ale nie tylko. I właśnie takie poczucie omnipotencji jest czymś zagrażającym i przekonaniem, którego każdy mężczyzna powinien się pozbyć.

Jak to jest u Ciebie?

Którymi z opisanych przekonań kierujesz się na co dzień? Czy próbowałeś je kiedyś podważać? A może sądzisz, że bardziej Ci pomagają w życiu czy je komplikują? Czy są jakieś inne najbardziej zagrażające mężczyznom przekonania? Daj znać w komentarzu.

To, co jest najstraszniejsze: takie przekonania mogą prowadzić do pogorszenia zdrowia psychicznego, depresji a nawet czasami samobójstwa.